Jezioro Zegrzyńskie - podstawowe info dla wodniaków

„Warszawskie Morze, zegrzyński Balaton, nasz Zalew”... Ten największy w okolicach Warszawy zbiornik wodny to mekka żeglarzy, motorowodniaków i fanów różnego typu sportów wodnych, a także wypoczynku nad wodą. Ten akwen ma różne oblicza – a że zmienia się nie tylko na wodzie, ale i na brzegach, warto co jakiś czas odświeżyć sobie wiedzę na jego temat...

Jezioro Zegrzyńskie, oblegane w czasie weekendów, w tygodniu pozostaje ciche i spokojne, jak rzadko odwiedzane mazurskie zakątki. Są tu porty, w których trudno o miejsce i takie, gdzie możemy zacumować w każdej chwili, a postój... nic nie kosztuje! Porty rojne i gwarne oraz te ciche i spokojne. Nowe i niedawno zmodernizowane i te zaniedbane, ich nabrzeża pamiętają jeszcze czasy zaraz po powstaniu jeziora.

Poszukując opracowań dotyczących tego akwenu, odkryłem, ku mojemu zdumieniu, że nadal nie ma zbiorczej, kompletnej locji szlaków wodnych Jeziora Zegrzyńskiego, Bugu, Narwi czy warszawskiego odcinka Wisły. Do dzisiaj nie wydano profesjonalnej mapy żeglarskiej Jeziora Zegrzyńskiego! Mapa wydana w... 1983 r. w skali 1:40 000 jest dawno zdezaktualizowana i zbyt mało szczegółowa. Wiele materiałów traktuje wprawdzie o Jeziorze Zegrzyńskim, ale najczęściej pod kątem wypoczynku nad jego brzegami. Opisy portów kończą się przeważnie na rejonie „trójkąta zegrzyńskiego”, pomiędzy Rynią, Zegrzem a Nieporętem.

Jezioro Zegrzyńskie

To akwen sztuczny, powstały w wyniku spiętrzenia koryta rzeki Narew przez stopień wodny w miejscowości Dębe. W rezultacie powstał bardzo płytki zbiornik wodny, na długich odcinkach będący w istocie poszerzonym korytem dawnej rzeki. Oprócz Narwi do Jeziora Zegrzyńskiego uchodzą dwie większe rzeki – Rządza i Bug. Ich końcowe odcinki, o kształcie delty, tworzą szerokie rozlewiska i naturalnie łączą się z Jeziorem Zegrzyńskim.

Wiele lat trwały spory, czy to Bug wpada do Narwi, czy odwrotnie: Narew do Bugu. Zwyczajowo uznaje się, że rzeka krótsza jest dopływem tej dłuższej. W tym przypadku to Bug jest dłuższy, jednak w latach sześćdziesiątych, na podstawie decyzji administracji rządowej, ustalono, że to Bug jest dopływem Narwi. Odbiciem tych sporów jest stosowana zwyczajowo nazwa Bugo-Narew.

Dwoistość nazw i nazwy zwyczajowe to specjalność nie tylko Jeziora Zegrzyńskiego. Ale znajdziemy tu takich przykładów bez liku. Samo Jezioro Zegrzyńskie nazywane jest równie często Zalewem Zegrzyńskim lub po prostu Zegrzem, Kanał Żerański – Kanałem Królewskim, a Port Nieporęt znajduje się w... Pilawie (tak głoszą tablice przy drodze). Żeglujemy po Patelni albo Za Mostem lub po Małym Zalewie.

Pływy zegrzyńskie

Największe głębokości, średnio około dziesięciu metrów, występują w pobliżu Stopnia Wodnego Dębe (czyli – zapory). Pozostałe części akwenu są bardzo płytkie i mają średnią głębokość od półtora do dwóch metrów (poza dołkiem Na Patelni koło mostu drogowego w Zegrzu). Funkcjonowanie zapory powoduje „pływy”, a więc częstą zmianę poziomu lustra wody na całym jeziorze. Najbardziej daje się to odczuć w rejonie Zegrze – Nieporęt – Rynia, gdzie różnica poziomu wody potrafi przekraczać pół metra na dobę.

Brzegi jeziora są naturalne w części północnej i zachodniej. Tam brzegi są wysokie, skarpowe. Wschodnie oraz południowe są natomiast niskie, na wielu odcinkach sztucznie podniesione i obwałowane. Dawniej były to obwałowania zakończone betonowymi płytami, schodzącymi wprost do lustra wody. Taki stan pozostał dziś tylko na fragmentach obwałowań, na przykład w ujściu Rządzy. Obecnie płyty te przeważnie są obłożone ziemią i porośnięte roślinnością wodną. W przypadku konieczności przymusowego dobicia do brzegu ma to duże znaczenie.

Zasięg Jeziora Zegrzyńskiego

Geograficzne i administracyjne granice Jeziora Zegrzyńskiego sięgają na Narwi aż do Pułtuska. Jednak zwyczajowo za Jezioro Zegrzyńskie uważa się odcinek do mostu w Wierzbicy wraz z ujściowymi odcinkami rzek Rządza i Bug. Rozlewisko pomiędzy Nieporętem, Zegrzem a Rynią żeglarze nazywają Patelnią, a odcinek pomiędzy Rynią a ujściem Bugu – Bugo-Narwią. Jezioro Zegrzyńskie powyżej Wierzbicy, do Pułtuska nazywane jest Cofką lub po prostu uznawane jest za rzekę Narew. Z drugiej strony Jezioro Zegrzyńskie zamyka Zbiornik Dębe – akwen pomiędzy mostem w Zegrzu Południowym a zaporą. To najgłębsza część Jeziora Zegrzyńskiego. Wodniacy nazywają ten akwen również Małym Zalewem lub Za Mostem. Od południa Jezioro Zegrzyńskie łączy z Wisłą Kanał Żerański, nazywany dawniej, jak wspomniałem, Kanałem Królewskim. Choć tylko ta pierwsza nazwa jest oficjalna i urzędowa, nad brzegami stoją też oficjalne i urzędowe tabliczki z tą drugą.

Podobnie jak na innych szlakach wodnych, są tu miejscowości konkurujące ze sobą o miano żeglarskiej „stolicy” akwenu. Na Jeziorze Zegrzyńskim pretendują do tego miana Nieporęt-Pilawa, Zegrze i Rynia.
Usługi dla wodniaków

Nad Jeziorem Zegrzyńskim znajdziemy pełną ofertę usług, które powstały z myślą o wszystkich chyba rodzajach sportów wodnych. Panuje tu pewna prawidłowość – im bliżej Warszawy, tym trudniej znaleźć miejsce na postój w porcie i tym więcej oferowanych usług. Oczywiście najwięcej możliwości mają żeglarze, motorowodniacy i windsurferzy. Porty i przystanie z pełną gamą wyspecjalizowanych usług, zimowania, transportu jachtów, drobnych napraw i większych remontów. Czartery jachtów i motorówek, wypożyczalnie sprzętu wodnego, szkółki windsurfingowe... Znajdziemy oferty parasailingu (holowania na spadochronie za motorówką),  żeglowania na katamaranach czy wciąż jeszcze mało znanego flyboardu (unoszenie na strumieniu wody nad jej taflą).

Porty i przystanie

Zlokalizowane są wzdłuż całego zalewu, przy czym najwięcej w rejonie Patelni. Porty możemy podzielić na zamknięte, osłonięte naturalną linią brzegową bądź kamienno-betonowymi ostrogami i otwarte, z pomostami wystawionymi na działanie wiatru i fal. Te drugie zapewniają mniejszy komfort i bezpieczeństwo postoju, zwłaszcza jeśli nie są zlokalizowane na osłoniętych od falowania akwatoriach.
Nowa rzeczywistość dotknęła też zarządzających dawnych przystani „zakładowych”. Wieloletni użytkownicy czują się rozgoryczeni, że zostali „sprzedani” podobnie jak lokatorzy mieszkań zakładowych, a nowy właściciel zazwyczaj chce się ich po prostu pozbyć lub podnosi ceny postoju.

Wiele przystani pamięta jeszcze czasy, kiedy zostały zbudowane, zaraz po otwarciu Jeziora Zegrzyńskiego. Niektóre z nich, przejęte przez nowych inwestorów, wyremontowano i zmodernizowano, a ich funkcjonalność odpowiada dzisiejszym potrzebom wodniaków. Inne zaniedbane, często ze sporami dotyczącymi prawa własności, czekają na lepsze czasy. Wiele przystani jest z tego powodu niedoinwestowanych, a część została opuszczona i popadła w ruinę. Takie porty znajdziemy w Ryni, Zegrzu Północnym czy Skubiance. Dobijanie do takich miejsc jest bardzo niebezpieczne.

Ceny postoju są bardzo zróżnicowane i zależne od charakteru przystani. Specyfiką Jeziora Zegrzyńskiego jest pobieranie opłat za postój jachtu od razu za cały sezon, bez względu na to, ile miesięcy jacht stoi na przystani. Średnia cena za „sezon” od maja do października to 2000 zł, ale w wielu portach kwota ta jest znacznie wyższa. Dopiero niedawno niektóre mariny wprowadziły opłaty za połowę sezonu lub tylko za jeden miesiąc. Zakres usług w portach jest bardzo zróżnicowany. Wciąż jednak w wielu z nich brakuje stanowisk do odfekalniania jachtowych toalet, możliwości poboru wody czy prądu wprost z kei.

Ciekawostką jest miły zwyczaj, że w wielu przystaniach za jednorazowy nocleg lub  cumowanie nie pobiera się żadnej opłaty!

Wodowanie jachtu

Zwykły slip czy pochylnię znajdziemy na większości przystani, jednak ich stan bywa różny. Niektóre zostały zbudowane metodą gospodarczą, płyty na pochylni leżą krzywo bądź kończą się zbyt wcześnie pod wodą, co może spowodować zsunięcie przyczepy. Dlatego przed wodowaniem najlepiej porozmawiać z jej obsługą oraz z miejscowymi żeglarzami, aby uniknąć przykrych niespodzianek. Jeśli jednak chcemy zwodować jacht za pomocą dźwigu, do wyboru mamy zaledwie kilka przystani.

Czartery jachtów

Kilkadziesiąt firm, klubów i prywatnych armatorów oferuje do czarteru jachty żaglowe – od niewielkich, bezkabinowych jednostek, przez klasyczne omegi, do kabinowych sasanek, tang, twisterów, phobosów czy antil. Można wypożyczyć również motorówki, choć tu oferta jest zdecydowanie skromniejsza. Specyfika weekendowej „sezonowości” na Jeziorze Zegrzyńskim powoduje, iż zasady czarterowania jachtów różnią się od tych znanych z Mazur. Przede wszystkim jachty czarteruje się na dni, a nie na doby. Czarter rozpoczyna się rano w godzinach 9 – 10, a kończy około godziny 18. Bardzo często oferowane jachty nie mają wyposażenia hotelowego, takiego jak kuchenne czy stołowe, butla z gazem czy akumulator, gdyż wypożyczane są najczęściej na jeden dzień. Ponieważ w dni powszednie, także w lipcu czy w sierpniu, jachty czarterowe zazwyczaj nie pracują, przekłada się to na wysokie ceny czarterów weekendowych i brak zniżek. Zwykła omega potrafi kosztować od 150 do 200 zł za dzień, Tango 780 – 350 zł, a Antila 260 – 450 zł.

Szkolenia

Najpopularniejsze to kursy na patent żeglarza jachtowego i sternika motorowodnego. Oferuje je kilkadziesiąt podmiotów. Są one organizowane w różnych konfiguracjach – od klasycznych, weekendowych, odbywających się w kolejne soboty i niedziele, po kursy w długie weekendy, w dni powszednie czy realizowane na zamówienie w wybranych przez kursantów dniach. Na ogół każdy tego typu kurs zakończony jest egzaminem. Realizowane są również szkolenia specjalistyczne – jak np. kursy pływania regatowego, połączone ze startami w regatach czy szkolenia z wykładowym językiem obcym.

Gdzie cumować?

Jaka jest zegrzyńska rzeczywistość? Żeglarzom i motorowodniakom brakuje miejsc postojowych! Wszystkie nowe miejsca zapełniają się błyskawicznie. Tylko w kilku portach znajdziemy pełne zaplecze dla wodniaków. W wielu przystaniach brakuje toalet i pryszniców o oczekiwanym dzisiaj standardzie, chociaż sytuacja stopniowo się poprawia. Nikt z wypytywanych żeglarzy nie potrafił mi wskazać przystani ze stanowiskiem do odsysania ścieków jachtowych! Nigdzie nie ma nowoczesnego dźwigu do wodowania jachtów, np. typu travelift.

Jezioro przed „rewolucją”

Jezioro Zegrzyńskie wciąż czeka na rewolucję i zmiany w infrastrukturze portowej. Sieć ekomarin czy budowa przystani na miarę Pętli Żuławskiej czy Zachodniopomorskiego Szlaku Żeglarskiego jest bardzo potrzebna. Przejęcie przez gminę Nieporęt Portu Pilawa praz Portu Nieporęt i plan rozwoju tych miejsc w ramach kompleksu wypoczynkowo-rekreacyjnego z zachowaniem funkcji przystani żeglarskich jest pierwszym krokiem w tym kierunku. Należy mieć nadzieję, że będzie to działanie zakończone sukcesem.

Wiele obecnych przystani pamięta jeszcze czasy, kiedy zostały zbudowane – w latach 60., zaraz po otwarciu Jeziora Zegrzyńskiego. Niektóre z nich, przejęte przez nowych inwestorów, zostały wyremontowane i zmodernizowane, a ich funkcjonalność odpowiada dzisiejszym potrzebom wodniaków. Inne – zaniedbane, często ze sporami dotyczącymi prawa własności – czekają na lepsze czasy. Wiele przystani jest z tego powodu niedoinwestowanych, a część została opuszczona i popadła w ruinę. Na takie porty natykamy się w Ryni, Zegrzu Północnym czy w Izbicy. Pamiętajmy, że dobijanie do takich miejsc jest niebezpieczne.

Nowa rzeczywistość dotknęła też brutalnie właścicieli lub dzierżawców dawnych przystani zakładowych. Wieloletni użytkownicy czują się dziś rozgoryczeni, że zostali „sprzedani”, podobnie jak lokatorzy mieszkań zakładowych, a nowy właściciel zazwyczaj znacznie podnosi ceny postoju lub chce się ich po prostu pozbyć. Są także przystanie, gdzie dysponent terenu z góry ogranicza możliwość inwestycji. Taka sytuacja ma miejsce na przykład na przystani WTW w Zegrzu Południowym, co wymusza na użytkownikach funkcjonowanie w starej barce, ustawionej na brzegu i kontenerach. A potrzebne są zmiany!


Piotr Salecki (luty 2016)